Niedawno pisałem o nieciekawym dniu, w którym straciłem sporo czasu na wizycie w kilku bankach w Bielsku-Białej. Jednym z problemów (chociaż nie takim złym) był błąd, usterka systemu informatycznego w MultiBanku. Dokładnie sprawę oczywiście można poznać we wspomnianym podlinkowanym wpisie. Problem został zgłoszony i oczywiście liczyłem, że zostanie szybko rozwiązany.
Niestety sprawa ta tak przyjemnie nie wygląda chociaż nie rozumiem dlaczego. Jest to naprawdę poważna usterka już nie w sensie informatycznym, ale że tak powiem w kwestii użyteczności dla klienta. W każdym innym banku (wiem co mówię ponieważ orientowałem się w tej kwestii) nie ma żadnego problemu z wpisaniem pełnomocnika do lokaty i można ich wpisać dowolną ilość i nie ma problemów z edycją itd. A w MultiBanku istna tragedia nie da się tego zrobić ponieważ system informatyczny wywala błąd. Dla mnie jest to nie do pomyślenia żeby aplikacja w tak poważnej instytucji jaką jest bank „robiła takie rzeczy”. No ale o tym już mówiłem i problem został zgłoszony.
Od czasu zgłoszenia problemu minęło praktycznie 2 tygodnie i nadal żadnej odpowiedzi ani nic. Więc mój ojciec postanowił się skontaktować z Panem, który obsługiwał nas w placówce banku i porozmawiać jak sprawa wygląda. Tutaj pojawiły się przykre niespodzianki – po pierwsze mimo, że minęło tyle czasu sprawa praktycznie nie ruszyła (a przecież nie jest to jakaś bzdura), a po drugie człowiek ten zaczął zachowywać się nieprzyjemnie i jak się to mawia „cwaniakować”. W tym momencie ojciec najzwyczajniej oznajmił temu Panu, że złoży na niego skargę do szefostwa banku itd. Od razi tzw. gadka tego Pana się zmieniła i stał się bardzo przyjazny i zaprosił Nas do placówki banku. Nie bardzo wiedziałem po co mamy tam iść skoro problem nie jest rozwiązany fizycznie w systemie więc co niby ktoś mógłby Nam pomóc ? I tak też się stało spotkaliśmy się mimo wszystko z bardzo sympatyczną, młodą pracownicą, która wyjaśniła nam pewne kwestie, ale jakby nie było nasz problem nie został nadal rozwiązany. Skończyło się na zapewnieniach, wyjaśnieniach i miłych słowach. Nie wiem po co kazano w ogóle nam się tam pokazać i tracić czas. Nie mniej z pewnych szczegółów jakie ta Pani nam zdradziła wynikło, że bez tego pełnomocnictwa w razie czego „damy radę”, ale wcześniej nasz szanowny Pan o tym nie powiadomił nie wspominając, że teraz kiedy piszę ten tekst minęło ponad 2 tygodnie, a problem nadal jest nierozwiązany. Nie wiem czy to kwestia zawalenia robotą czy jakiś problemów z systemem czy po prostu ktoś to ma gdzieś…. dla mnie to jest tragedia i tyle